Commentarii - Ne sedeas sed eas
1.10.2025
Anna Wojciechowska
Ne sedeas sed eas! Wycieczka do Arkadii i Nieborowa
Wycieczka została zorganizowana dla uczniów klasy trzeciej klasycznej XI Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Warszawie
Na oparciu XVIII-wiecznej ławki, która znajduje się w Sieni Głównej Pałacu w Nieborowie, można przeczytać napis „Ne sedeas, sed eas” (Nie siadaj, lecz idź). Mało kto zwraca uwagę na te słowa, bo mało kto zna łacinę (z czystej przekory chciałoby się odpowiedzieć: „I owszem, usiądę. Ale tylko na chwilę”). To „Ne sedeas, sed eas” świetnie nadaje się na motto wycieczek uczniów klas klasycznych – do Ogrodu Saskiego, Wilanowa, Łazienek, Zamościa, Rzymu.

Napis na oparciu ławki znajdującej się w Sieni Pałacu w Nieborowie.
Szlak jednej z nich zaprowadził nas do dawnej posiadłości Radziwiłłów, leżącej niedaleko Łowicza. Arkadia, założona przez Helenę Radziwiłłową w drugiej połowie XVIII w. i nieukończona w chwili jej śmierci w 1821 r., stanowiła odpowiedź na wymagania ówczesnego gustu, była istnym „krzykiem mody” – mody, która pod wpływem rosnącego w siłę racjonalizmu w oryginalny sposób przywracała do życia stary i trwały mit. I czerpała pełnymi garściami z przeszłości.
Nie przyjechaliśmy tutaj, by czytać teksty idylli Teokryta lub eklog Wergiliusza, choć w naszym przypadku byłby to zrozumiały początek wycieczki. Nie sięgnęliśmy też po Pana Tadeusza, by odświeżyć wspomnienie Soplicowa, w którego opisie pobrzmiewają echa sielanki ludowej. Chcieliśmy doświadczyć spotkania Natury i Sztuki, zobaczyć, jak to możliwe, że za sprawą talentu architekta Szymona Bogumiła Zuga (działał on w Polsce w XVIII w.; zaprojektował m.in. kościół św. Trójcy i Pałac Potockich w Warszawie) przestrzeń, przyroda, architektura i rzeźba tworzą spójną całość. Spędzić kilka godzin w takim miejscu, które nie tylko wycisza emocje, ale także inspiruje umysł, to w naszych czasach ulga i przyjemność.
Ruszyliśmy więc od bramy parku w stronę Groty Sybilli, Domku Gotyckiego i Przybytku Arcykapłana, minęliśmy Mur z Hermami, obejrzeliśmy Cyrk i Akwedukt. Wszystkie te stylizowane ruiny, malownicze, a czasem mroczne, nie przygotowały nas na widok neoklasycznej, powściągliwej w formie Świątyni Diany. Gdy podeszliśmy do niej od strony wschodniej (tak jak życzyłaby sobie księżna Helena), wydawało się, że jest ona półokrągła. Było jednak inaczej. Świątynia Diany to architektoniczna hybryda – połączenie Panteonu z formą grecką, nieco podobną do świątyni Nike Apteros na Akropolu.

Fasada wschodnia Świątyni Diany w Arkadii (ściana Panteonu).
W dawnych czasach mieściła się tu duża część kolekcji starożytności zgromadzonych przez Radziwiłłów, z której w Świątyni pozostało niewiele. Niemniej co krok dostrzegaliśmy coś znajomego – egipskiego, etruskiego, greckiego bądź rzymskiego. Pośpiech w takim miejscu byłby grzechem, dłuższy czas spędziliśmy więc na schodach Świątyni, nad stawem, nieświadomi, że po drugiej stronie, za rzeczką, rozciągają się Pola Elizejskie.
Program ideowy Arkadii, która jest symbolem ludzkiego szczęścia, miały dopełniać dwa grobowce: po Grobowcu Złudzeń nie ma śladu, drugi (na Wyspie Topolowej) został niedawno zrekonstruowany. Na samym dole pomnika umieszczono inskrypcję „Et in Arcadia ego”, nieco wyżej sarkofag ozdobiony posągiem leżącej kobiety i urną. To idealne miejsce, żeby czytać V eklogę Wergiliusza, analizować obraz Nicolasa Poussina Et in Arcadia ego i opowiadać o rzeźbie św. Cecylii, znajdującej się w pewnym kościele na Zatybrzu w Rzymie.

Grobowiec na Wyspie Topolowej w Arkadii.
Skąd jednak w Arkadii grobowce? Księżna Helena miała ośmioro dzieci: pięciu synów, którzy pięli się po szczeblach kariery, i córki, które nie miały tyle szczęścia – wszystkie trzy zmarły, w wieku 17, 20 i 26 lat. Matka poświęciła im Pola Elizejskie i poleciła zbudować tam Grobowiec Złudzeń, w którym umieściła prochy córek. Chciała spocząć w pobliżu, na Wyspie Topolowej, jednak stało się inaczej – jej ciało pochowano w Nieborowie.
Ciekawe, że najcenniejszym zabytkiem w kolekcji Radziwiłłów była głowa Niobe (kiedyś wystawiana w Świątyni Diany, dziś w Nieborowie). Nie jest to grecki oryginał, jak sądzono, ale fragment jego rzymskiej kopii. Uczonych frapują losy posągu, który – jak się zdaje – odnaleziono kilka lat temu przy Via Appia w Rzymie. Nam Niobe z Nieborowa przypomina o nieszczęściu kochającej matki.

Niobe z Nieborowa.
Helena Radziwiłłowa wyposażyła swoje dzieło w kilka warstw znaczeń, dzięki czemu moglibyśmy na dłuższą chwilę przenieść szkołę do Arkadii, by zrealizować tu interdyscyplinarny projekt edukacyjny, skupiony na historii Polski i Europy, literaturze (idylla, ekloga, sielanka, polski epos narodowy), historii sztuki (rzeźba i architektura antyku, ogród romantyczny, ogród angielski, obraz Et in Arcadia ego Poussina), mitologii (mit arkadyjski, mit o Niobe), łacinie (eklogi Wergiliusza), symbolice żywiołów i filozofii. Co jest do przemyślenia…
Fotografie ze zbiorów Anny Wojciechowskiej.








