Our Mythical Childhood...

The Reception of Classical Antiquity in Children’s and Young Adults’ Culture in Response to Regional and Global Challenges

Commentarii - De lingua Latina viva nil nisi bene

12.11.2025

Anna Bagińska i Emilia Błaszkiewicz
Absolwentki klasy klasycznej w XI Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Reja w Warszawie
Studentki filologii klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego

De lingua Latina viva nil nisi bene

Gdy mówi się o żywej metodzie nauczania języka, rozumie się przez to metodę nastawioną na aktywne jego używanie, czyli słuchanie, pisanie i czytanie w nim. Od pierwszych zajęć jest wyłącznie dany język. Wykorzystaniu tej metody w nauczaniu łaciny zarzuca się, iż jest to res nova. Rzekomą infantylność tego sposobu przeciwstawia się powadze i oparciu w tradycji metody gramatyczno-tłumaczeniowej. W rzeczywistości jednak to właśnie ta ostatnia jest konceptem nowym (uformowanym w wieku XIX, rozpowszechnionym w następnym stuleciu), podczas gdy do tamtego momentu nieprzerwanie łaciny nauczano w sposób aktywny, zamiast biernego tłumaczenia jej na języki wernakularne.

Zdecydowanie dominująca obecnie metoda gramatyczno-tłumaczeniowa niesie ze sobą liczne trudności. Wymaga ona nieproporcjonalnie dużego nakładu pracy w stosunku do osiąganych efektów – zakłada, że uczący się przyswaja ogromną ilość teoretycznej wiedzy bez praktycznego zrozumienia, w wyniku czego na tekst patrzy jak na skomplikowaną łamigłówkę logiczną, rozbierając zdanie na czynniki pierwsze, a nie jak na tekst przekazujący spójną myśl. Osiągnięcie rzeczywistych efektów trwa przy tym bardzo długo. Często także w toku tłumaczenia i obcowania z tekstem wyłącznie poprzez inny język wyzbywa się sensu zawartego w oryginale.

Przykładowe okładki podręczników do aktywnego nauczania łaciny metodą Hansa Ørberga.

Natomiast metoda żywa nauki łaciny zakłada gradację poziomu, przechodząc od zdań zrozumiałych do coraz trudniejszych, budując solidne podstawy, by w stosunkowo krótkim czasie (krótszym niż ten wymagany przy korzystaniu z metody gramatyczno-tłumaczeniowej) można było obcować z samym tekstem bez konieczności uciekania się do różnego rodzaju pomocy naukowych, tj. słowników czy tabeli. Warto przy tym zaznaczyć, że wbrew stawianym zarzutom, podczas nauki tym sposobem cały czas pozostaje się przy klasycznym standardzie poznawanego słownictwa, form, konstrukcji, zaczerpniętych z tekstów łacińskich okresu cycerońskiego. Pozwala to czytać teksty z różnych epok – łacina bowiem, jako język „martwy” (tj. zastygły w ponadczasowym standardzie, a nie – jak się powszechnie mylnie uważa – nieużywany i nieużywalny) stanowi kapsułę czasu. Nauczając z użyciem metody żywej, szybko przechodzi się do tekstów poważnych, takich, które uważane są za kanon kultury europejskiej – z licznymi obcować można jedynie właśnie dzięki łacinie, dlatego że nie zostały przetłumaczone.

Metoda żywa nauczania języka łacińskiego zyskuje ostatnimi czasy coraz większe grono zwolenników z uwagi na wspomniane wyżej powody. Zachęca przystępną formą, a przy tym cel dzieli z metodą gramatyczno-tłumaczeniową – przeznaczona jest do poznania języka stanowiącego podstawę kultury Europy w takiej postaci, w jakiej przez wieki się kształtowała i jaka jest do dzisiaj. Co więcej, stanowi do tego celu środek o wiele efektywniejszy. Omnibus Latinitatem discere cupientibus hunc modum commendamus!

Fotografia z archiwum Autorek